2011/06/06

Korupcja w mazowieckiej PO? "Dostał 50 tysięcy, obiecywał korzyści"

Czy członek władz mazowieckiej PO i kandydat do Sejmu Mariusz Popielarz przyjął 50 tys. zł w zamian za obietnicę korzyści? Tak twierdzi Roman Wargulewski, przedsiębiorca z Ostrołęki. – Najlepiej by było, gdyby pan Popielarz zawiesił swoje członkostwo w partii do czasu wyjaśnienia sprawy – komentuje sprawę ostrołęcki poseł PO Andrzej Kania.
Mariusz Popielarz jest szefem Platformy w Ostrołęce, miejskim radnym i kandydatem do Sejmu. – Przed ostatnimi wyborami samorządowymi pożyczyłem mu 50 tys. zł na kampanię. W zamian usłyszałem obietnicę rozmaitych korzyści, które mógłbym odnieść po wyborach, oraz zapowiedź zwrotu pieniędzy. Korzyści nie chciałem, ale na zwrot pieniędzy liczyłem. Nie dostałem ich do dziś – mówi „Wprost" Wargulewski, znany ostrołęcki przedsiębiorca, jeden z najbogatszych ludzi w mieście. Twierdzi, że pieniądze przekazał Popielarzowi w gotówce. Nie ma jednak na to żadnego dowodu. Jego wersję potwierdza za to działacz warszawskiej PO Mirosław Skorupski.
Popielarz zapewnia nas, że historia jest zmyślona. – Nie brałem od niego żadnych pieniędzy. Ta sprawa to dla mnie wizerunkowy kłopot i zależy mi na jak najszybszym jej wyjaśnieniu. Nie wykluczam, że Wargulewski jest inspirowany przez moich politycznych przeciwników – mówi. Popielarz złożył już w tej sprawie zawiadomienie na policji. Twierdzi, że Wargulewski go pomawia.

Z ustaleń „Wprost" wynika, że oskarżeniami wobec Popielarza zajmuje się obecnie władze PO. – To poważna sprawa, bardzo niekorzystna dla Platformy. Uważam, najlepiej by było, gdyby do czasu jej wyjaśnienia pan Popielarz zawiesił swoje członkostwo w partii – mówi nam poseł Platformy Andrzej Kania. Sprawą zainteresowała się także Julia Pitera, minister ds. walki z korupcją. Po zapoznaniu się z wersjami obu stron przyznała rację Popielarzowi. Kwestię bada obecnie zarząd mazowieckiej PO.
Autor: Michał Krzymowsk

Brak komentarzy: