2008/07/13

Kampania Palikota nielegalnie finansowana?

Czy posłowie PO: Janusz Palikot i Joanna Mucha uczestniczyli w nielegalnym finansowaniu kampanii wyborczej w 2005 roku? Serwis internetowy tvp.info dotarł do osób, które twierdzą, że pieniądze na nią pochodziły od osób podstawionych przez lubelskich polityków PO. Sprawę bada Prokuratura Okręgowa w Radomiu.
Z informacji serwisu internetowego tvp.info wynika, że pieniądze na kampanię Palikota w 2005 r. wpłaciło około 50 osób, w tym studenci, działacze młodzieżówki PO i ich rodziny. Niemal wszyscy przekazywali kwoty od 10 tys. do 20 tys. zł. Tyle, że – jak wynika z dotychczasowych ustaleń śledztwa – pieniądze te nie należały do wpłacających. Radomska prokuratura dysponuje zeznaniami osób, które przyznały się, że wpłacały kwoty, pochodzące od współpracowników obecnego szefa lubelskiej PO.
Dlaczego Palikot sam nie mógł sfinansować swojej kampanii? Bo zgodnie z przepisami jako kandydat mógł przeznaczyć na swoją kampanię maksymalnie 21 225 zł.
Pośrednicy
– Palikot sam nie dawał pieniędzy. Robili to za niego pośrednicy – twierdzi nasz informator w lubelskiej prokuraturze. Nie chce jednak zdradzić, o kogo chodzi. Trzej świadkowie, do których dotarł reporter serwisu internetowego tvp.info, wskazują dwie osoby: Joannę Muchę, posłankę obecnej kadencji i Krzysztofa Łątkę, teraz sekretarza miasta w lubelskim ratuszu.
Podczas kampanii w 2005 r. Mucha pełniła obowiązki pełnomocnika finansowego lubelskiej PO. – Na własne oczy widziałem, jak podchodziła do osób i wciskała im pieniądze, które potem mieli wpłacać na konto kampanii Palikota – mówi serwisowi tvp.info ówczesny wiceszef PO Ireneusz Bryzek, który z partii został wyrzucony po tym, jak skonfliktował się z Palikotem. Kilka dni temu Bryzek powtórzył swoje rewelacje w prokuraturze.
Co na to Mucha? – Kilka dni temu sama zgłosiłam się do prokuratury i tam zamierzam wszystko wyjaśnić. Do czasu przesłuchania moje wypowiedzi w tej sprawie byłyby nie na miejscu. Mogę tylko powiedzieć, że kampanię prowadziłam stuprocentowo poprawnie – mówi Mucha, która wraz z mężem wpłaciła na kampanię Palikota ok. 20 tys. zł.
– Nie uczestniczyłem w żadnym przekazywaniu pieniędzy. Jest to nieprawda – komentuje z kolei całą sprawę Łątka, który w 2005 r. był asystentem Palikota. Wraz z rodzicami wpłacał pieniądze na kampanię. – Były to kwoty od 10 tys do 20 tys. zł od każdej z osób oddzielnie – mówi Łątka, którego w tej sprawie przesłuchiwała lubelska policja. Jego rodzice zeznawali w Radomiu.
Jednym ze świadków w tej sprawie jest również Roman Basta, który w 2005 r. stał na czele Koła Młodych Platformy, lokalnej młodzieżówki PO sympatyzującej z Palikotem. Część osób zeznających w prokuraturze twierdzi, że to właśnie z Koła rekrutowano większość „słupów”, czyli tych, których podstawiano do dokonywania wpłat.
– Wpłaciłem 12,5 tys. zł na konto kampanii, ale miałem wówczas dobrze płatną pracę i spokojnie jestem w stanie wykazać, że dysponowałem takimi pieniędzmi – twierdzi Basta, który w 2005 r. pracował jako asystent europosła PO Zbigniewa Zaleskiego. – Wiem, że prokuratura występowała do urzędu skarbowego o moje zeznanie podatkowe z 2005 roku – przyznaje Basta, który kilka dni temu dostał wezwanie od fiskusa.
Spokój posła
Sam Janusz Palikot nie przejmuje się całą sprawą. Jak mówi, rozpoczęcie tego śledztwa miało podłoże polityczne. Prześwietlanie jego kampanii rozpoczęła w zeszłym roku lubelska policja, której poseł PO nie raz nadepnął na odcisk. Chociażby wtedy, gdy wystąpił w telewizji ze sztucznym penisem w ręku, zarzucając miejscowym funkcjonariuszom molestowanie seksualne i gwałt.
Palikot zarzeka się, że nigdy nie uczestniczył w żadnym przekazywaniu pieniędzy. – Jednak nawet gdybym to robił, to nie groziłyby mi żadne konsekwencje prawne. Problem mogłyby mieć tylko te osoby, które przyjęły pieniądze, nie odprowadziły od tego podatku i rzekomo wpłaciły je na konto kampanii – mówi. I dodaje: – Wiele razy słyszałem jednak, że politycy dawali członkom swoich rodzin pieniądze na wpłaty. Ja tego nigdy nie robiłem. Ale podobno to dość powszechna praktyka. Gdyby więc śledztwo było miarodajne, to objęłoby polityków wszystkich opcji, a nie tylko mnie.
Nasz informator z radomskiej prokuratury przyznaje, że ciężko będzie w tej sprawie postawić Palikotowi jakiekolwiek zarzuty. – Najłatwiej będzie udowodnić poświadczenie nieprawdy ludziom, którzy nie odprowadzili podatku od darowizny oraz tym, którzy podpisywali sprawozdanie finansowe z kampanii – mówi. Przypomnijmy, że za sprawy finansowe lubelskiej PO odpowiadała wówczas Mucha.
Oficjalnie prokuratura nie chce ujawniać szczegółów postępowania. – Mogę tylko powiedzieć, że przesłuchaliśmy do tej pory około 50 osób. Czynności procesowe nadal trwają – ucina szefowa wydziału śledczego radomskiej prokuratury Agnieszka Duszyk. Z naszych informacji wynika, że w sierpniu śledczy planują przesłuchanie Palikota.
Michał Krzymowski
www.tvp.info

Brak komentarzy: