2008/07/23

Ścieżka do pieniędzy

66 tys. 124 zł – tyle miasto zapłaciło za „Koncepcję włączenia Warszawy w Zielony Szlak Rowerowy Mazowsza“. To niemal maksymalna kwota, jaką mogą wydać urzędnicy, nie organizując przetargu. Nie wiadomo, kto zlecił wykonanie opracowania.

Opracowanie liczy 125 stron. Główne rozdziały to „Turystyka rowerowa”, „Ogólne informacje o projekcie Zielony Szlak Mazowsza” i „Miasto stołeczne Warszawa”. Punkt „szczegółowy opis inwestycji” zajmuje... ledwie cztery strony. W dodatku większość materiałów autor dostał z urzędu miasta.
Miażdżące oceny
Dokumenty przygotowała firma M&G Consulting Marketing Teresy Małgorzaty Zamany. Autorem pomysłu Zielonego Szlaku jest Marek Zamana (prywatnie mąż Teresy Zamany), prezes fundacji Velopoland. Jego pomysł polega na poprowadzeniu szlaków rowerowych wzdłuż Wisły oraz budowie baz rowerowych – z parkingami, sklepami czy hotelami. – Pracy autorskiej jest tu kilkanaście stron – ocenia koncepcję Stanisław Plewako, były pełnomocnik prezydenta Warszawy ds. rozwoju transportu rowerowego. – W dużej mierze są to powszechnie dostępne opisy atrakcji turystycznych naszego miasta. Np. dowiadujemy się, że oficjalnie Warszawa stała się stolicą w 1952 r. A już propozycja poprowadzenia szlaków rowerowych po dwóch stronach Wisły wydaje się po prostu rozrzutna.
– Jest to kompilacja różnych pomysłów – dodaje Aleksander Buczyński z Zielonego Mazowsza. – Brakuje tu oszacowania natężenia ruchu rowerowego. Bez takich badań trudno określać jakiekolwiek parametry techniczne.
Teresa Zamana z M&G Consulting Marketing nie traci rezonu. – Jesteśmy otwarci na każdą krytykę. Poza tym to tylko koncepcja, która nakreśla kierunki. Przecież w projekcie wszystko można zmienić – wyjaśnia.
Finał w koszu?
Umowę z M&G Consulting Marketing miasto podpisało 26 marca 2008 r. Następnego dnia ratusz zaprezentował koncepcje zagospodarowania Wisły autorstwa profesorów Domaradzkiego i Damięckiego. Po co miasto zamówiło kolejną koncepcję? – Była ogromna luka w zagospodarowaniu nabrzeży jako terenów rekreacyjnych – tłumaczy nam Erwina Ryś-Ferens z Biura Sportu i Rekreacji.
W efekcie miasto zapłaciło za dwa opracowania, które – jak przyznają nieoficjalnie niektórzy urzędnicy – nie mają prawie żadnych szans na realizację.
Nie są też jasne okoliczności, w jakich doszło do zlecenia opracowania koncepcji przez miasto. Na wszelkie zamówienia powyżej 14 tys. euro (po przeliczeniu na złotówki i dodaniu podatku jest to 66 220 zł) urzędnicy zobowiązani są rozpisać przetargi, które rozstrzygają specjalnie powołane komisje. Za „Zielony Szlak Rowerowy Mazowsza” Biuro Sportu i Rekreacji zapłaciło... 66 124 zł. 100 złotych mniej niż dopuszczalna kwota.
Tropem zleceniodawcy
– Przetargi są bardziej przejrzyste, ale kosztowne i czasochłonne – mówi Jeremi Mordasewicz, ekonomista z Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. – Mimo że zamówienia z wolnej ręki rodzą obawy o korupcję, nepotyzm czy kumoterstwo, to nie pozostaje nam nic innego, jak patrzeć urzędnikom na ręce.
Więc patrzymy. I próbujemy się dowiedzieć, kto ze strony miasta zlecił wykonanie tego opracowania. Dyrektor Biura Sportu i Rekreacji Wiesław Wilczyński odsyła nas do Erwiny Ryś-Ferens, która przygotowywała umowę. Umówiliśmy się z nią na spotkanie. Odwołała je 10 minut przed terminem.
Gdy próbowaliśmy ustalić, czy umowa przewiduje przeniesienie autorskich praw majątkowych (bez nich miasto nie może korzystać z zakupionej koncepcji), przełożona Erwiny Ryś-Ferens Barbara Krawczyk (zastępca dyr. Wilczyńskiego) odłożyła słuchawkę. Na pytania – przesłane na piśmie – nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Po naszej interwencji rzecznik urzędu miasta Tomasz Andryszczyk zapowiedział, że przyjrzy się sprawie.

Życie Warszawy

Maciej Miłosz, Piotr Szymaniak

Brak komentarzy: