2013/10/30

Wiśniewski: Chcą mnie wyciąć, bo mogę zagrozić Jarmuziewiczowi

- Gdybym był nieudolny i nic nie robił, to pewnie miałbym święty spokój. Tymczasem w dziedzinach, którymi zajmuję się w ratuszu, dzieje się dużo dobrego. I dlatego próbuje się mnie teraz zdyskredytować - mówi Arkadiusz Wiśniewski, wiceprezydent Opola. Dzisiaj został odwołany ze stanowiska

Oficjalnie powodem kłopotów Wiśniewskiego jest podjęta przez niego próba doprowadzenia do rozłamu w klubie PO w opolskiej radzie miasta i "przeciągnięcia" części radnych do innego klubu. Tadeusz Jarmuziewicz nie chciał ujawnić, o jaki klub chodzi, jednak nieoficjalnie mówi się o koalicyjnym klubie Razem dla Opola. Jego przedstawiciele nie chcą tego komentować, tłumacząc, że jest to wewnętrzna sprawa Platformy.

Wnioskiem o wykluczenie Wiśniewskiego z partii zajmie się teraz sąd koleżeński. Nie czekając na jego werdykt, ratusz poinformował właśnie, że Wiśniewski przestał być wiceprezydentem.

Piotr Guzik: Próbował pan przeciągać radnych Platformy do klubu Razem dla Opola?

Arkadiusz Wiśniewski: To zarzut poważny, ale bezpodstawny i nieprawdziwy. Myślę, że wysnuto go na podstawie mojej kuluarowej rozmowy z pewnymi osobami, podczas której marnie oceniłem szanse na sukces Platformy w sytuacji, gdy jej kandydatem na prezydenta będzie Tadeusz Jarmuziewicz.

Z panem jako kandydatem na prezydenta byłyby lepsze?

- Tego nie mówię, choć nie ukrywam, że też brałem pod uwagę walkę o to stanowisko. I podejrzewam, że właśnie dlatego chce się mnie zdyskredytować i wydalić z ratusza oraz z szeregów Platformy.

Gdybym był nieudolny i nic nie robił, to pewnie miałbym święty spokój. Tymczasem w dziedzinach, którymi zajmuję się w ratuszu, dzieje się dużo dobrego. Udało się ściągnąć sporo inwestorów do naszej strefy ekonomicznej, wkrótce będziemy przyznawali stypendia zdolnym studentom, powstają nowe drogi. Sporo z tych rzeczy będzie gotowe wiosną przyszłego roku. Myślę, że chodzi o to, by wstawić w moje miejsce osobę, która będzie mogła za to spić całą śmietankę, a która jednocześnie nie wzmocni się na tyle, by utrudnić start w wyborach prezydenckich szefowi miejskich struktur PO.

Myślę też, że próbuje się wykorzystać zamieszanie w urzędzie marszałkowskim, by przy okazji, po cichu, się mnie pozbyć.

Konflikt w Platformie na pewno jest na rękę opozycji.

- Konkurencja już zaciera ręce. Bo pokazujemy, że nie jesteśmy monolitem, że toczą nas wewnętrzne gierki. Na pewno nic dobrego z tego nie wyniknie.

Uważa pan, że wydalenie pana z Platformy jest już przesądzone?

- Wierzę, że sąd podejdzie do sprawy merytorycznie i potwierdzi to, że zarzuty sformułowane pod moim adresem są przesadzone. Na pewno będę walczył o swoje dobre imię. Na pewno nie będę niczego na siłę utrudniał w postępowaniu, ale w przypadku niekorzystnego dla mnie rozstrzygnięcia w regionie będę się odwoływał do instancji krajowej.

Myślał już pan nad tym, co będzie robił w sytuacji, gdy jednak będzie pan wydalony z PO?

- Nie myślałem, bo nie zakładam tego scenariusza. Dlatego nie myślę o starcie w wyborach pod własnym szyldem bądź nad zasileniem innego klubu.
Gazeta.pl, Gazeta Wyborcza Opole

Brak komentarzy: